wtorek, 19 sierpnia 2014

Hej przed wami Rozdział 1 , mam nadzieję że się wam spodoba, z góry przepraszam za wszystkie błędy i życzę miłego czytania.

Rozdział 1: „ Ulica Pokątna”
                                                                       ***
                                  (Dom Hermiony Granger )
Jest 23 lipca, na zewnątrz ukrop, a ja Hermiona Granger , szykuję się do Hogwartu. Mimo ,że został jeszcze ponad miesiąc wakacji . Za tydzień mam wyjechać do Nory i pozostać tam do końca wakacji . Cieszyłam się ponieważ, wreszcie zobaczę Rona, podczas II Bitwy o Hogwart wyznaliśmy sobie miłość . Okazało się ,że dusza Lorda Voldemorta była tak przepełniona złem ,że ci ludzie których zabił i ci których zlecił zabójstwo mogli wrócić do naszego świata.
Nie każdy umarły się na to zdecydował , pierwszym odważnym był Fred Weasley , stwierdził ,że za bardzo tęsknił za rodziną, przyjaciółmi a szczególnie za swoim bliźniakiem Georgem. Następnymi osobami byli Harrego , Syriusz , Tonks i Lupin , Szalonooki Muddy , Zgredek, ku zdziwieniu większości Snape i ku uciesze wszystkich Dumbledore . Następnie zaczęli wracać nasi koledzy i koleżanki , którzy polegli w bitwie.  Wszystko było dobrze, nawet Malfoy’owie  podczas bitwy przeszli na naszą stronę .
-Dzięki ci Boże , bo jeszcze by się Draco coś stało –zaraz , Co Ja Pomyślałam ?!!!
Hermiono Granger ty głupia dziewczyno jak mogłaś tak pomyśleć- obrażałam siebie- po pierwsze on jest z innej ligi, po drugie on nienawidzi ciebie , a ty nienawidzisz jego, po trzecie to zadufany w sobie, tleniony blondas , zakichany arystokrata i były śmierciożerca , po czwarte ty kochasz ze wzajemnością Ronalda Weasley’a .
-Postanowiłam ,że jutro wybiorę się na Pokątną – krzyknęłam do mamy.
-dobrze –odpowiedziała  mama , wchodząc do mojego pokoju.
-Hermiona damy ci z ojcem więcej pieniędzy byś mogła kupić sobie urodzinowy prezent –rzekła do mnie .
- dziękuję – odpowiedziałam, przytulając ją mocno.

                                                               ** *
                      (w tym samym czasie na dworze Malfoy’ów)                
-Draco , zejdź do mnie na dół , Natychmiast !!!-krzyczała moja matka Narcyza , a ja w tym czasie wygrzebywałem się z pościeli , była 9 rano co ta kobieta chciała ode mnie o tak wczesnej porze . Ale jak już wołała to zszedłem na dół a matka orzekła mi ,że jutro idę zrobić sobie zakupy na pokątnej , jako że miałem już od dawna już swoje konto w banku Gringotta  mogłem bez problemu wypłacać i wpłacać pieniądze. Więc miałem ich pod dostatkiem. Odpowiedziałem matce, że z chęcią wyruszę na pokątną a w duchu pomyślałem sobie żebym nie spotkał tam tej szla… mugolaczki Granger , Bliznowatego i tego biedaka Wieprzley’a . Tak wyruszę na Pokątną , muszę uzupełnić zapasy Ognistej i może spotkam się z Zabinim .

   
                                            ** *
              (następnego dnia na Pokątnej )
Kupowanie szło mi bardzo szybko , spotkałam Ginny , ucieszyłyśmy się obie , i poszłyśmy  dalej na zakupy . Zostało mi jeszcze w sumie sporo pieniędzy Ginny też więc poszłyśmy wybierać nowe szaty i stroje balowe , ponieważ Dumbledore zapowiedział wielki bal z okazji zwycięstwa . Mierzyłyśmy sukienki i dobrze się bawiłyśmy aż nagle wszedł Malfoy , chyba mnie nie zauważył bo nic nie powiedział , Ginny była w tym czasie w przebieralni a ja stałam przeglądając różne sukienki aż w końcu wybrałam dwie teraz trzeb czekać na Ginny i dopiero iść cokolwiek przymierzać, miałam nadzieję że Malfoy nie zwróci na mnie uwagi.
                                      ** *
Wszedłem do Madame Malkin z chęcią kupienia nowych szat , i stroju wieczorowego , gdy nagle ujrzałem ją , była piękna miała długie , gęste, brązowe, kręcone  włosy , idealną figurę, była ubrana w modną kolorową sukienkę , najwyraźniej na kogoś czekała , może ma chłopaka ,ale nie z przebieralni wyszła ruda istotka , już zacząłem podejrzewać , kim jest ta kobieta która zamąciła w mojej głowie , ale  jak tylko odwróciła głowę i zobaczyłem jej ciepłe, orzechowe oczy odpłynąłem, ostudził mnie głos – Malfoy coś się tak gapisz ?-odpowiedziałem – po to mam oczy chyba nie? – zauważyłem, że Granger o zgrozo spodobała mi się Granger , była pomalowana ,jednak  nie wyzywająco i mocno , tylko lekko i naturalnie , tak jak lubię . Miała czarne kreski na oczach i usta maźnięte błyszczykiem ,  z których teraz robiła słodki Dziubek myśląc na ciętą ripostą, ale najwyraźniej nic nie wymyśliła tylko rzekła – Ginny popilnuj mojej torebki ja idę do przymierzalni , a ty Malfoy przestań się gapić – szybko odwróciłem wzrok i zacząłem rozmawiać z Madame Malkin .
Gdy wyszła z przebieralni, wyglądała bosko w tej wieczorowej sukience.-pomyślałem , a po chwili dodałem w myślach – Cholera co się ze mną dzieje.?!!Nie zwróciła na mnie uwagi tylko spytała się Ginny jak wygląda , a Ruda na to ,że ładnie ale ten kolor , miała rację był za ciemny , w tej chwili zawołałem i pokazałem im beżową sukienkę , na górze błyszcząca jak by była obsypana diamentami , dół był jak u jakiejś mugolskiej baletnicy , z przodu krótszy z tyłu dłuższy. Dziewczyny jęknęły z zachwytu a potem z żalu na tak wysoką cenę. -Dobra , miałem plan , widziałem że dziewczyny jednak nie kupiły sukienek tylko wyszły .Potrzebowałem Zabiniego by go wykonać , on leciał na tą rudą , siostrę wieprzley’a, no i cóż dogadywał się z Granger , tak po prostu . Wysłałem patronusa z wiadomością , prawie natychmiast teleportował się , a w jego kieszeniach brzęczały monety, przypuszczam że same złote. Heh ta miłość, wydaje się galeony by tylko uszczęśliwić tą drugą osobę. Czułem ,że wpadłem po uszy . Ja Draco Malfoy przez większość życia  nienawidzący szlam, teraz postanowiłem wydać górę galeonów ,na jedną którą w przeszłości nienawidziłem najbardziej . Opowiedziałem mu plan , stwierdził że jest genialny , tylko nie dowiedział się kto jest moją wybranką , tak postanowiłem mu na razie nie mówić ale on zaczął pewną rozmowę .
-Smoku , wiesz co ?. Jak wracałem z Gringotta zanim dostałem patronusa , ujrzałem rudą i jej koleżankę, tak jej koleżanka była śliczna miała loki ,idealną figurę itp: a jak się odwróciła to myślałem ,że zemdleje to była Granger rozumiesz , nie ma co wyrobiła się przez te wakacje . – powiedział

-Czy ty ode mnie czegoś oczekujesz ??? Tak i nasz plan będzie też polegał na w kurzeniu Wieprzley’a , najpierw trzeba będzie się z nimi zaprzyjaźnić .- I na moją twarz wpłynął ironiczny uśmieszek . U Madame Malkin kupiliśmy takie same sukienki , na których widok dziewczyny jęknęły z zachwytu, ja beżową on jak to ujął „ Mojej wiewióreczce będzie ładnie w srebrnym , ale nie takim zwykłym , tylko wpadającym w szarość .”- tak i jedną o takim kolorze, no i wydaliśmy z 500 galeonów na biżuterię . Kupiliśmy im wisiorek z kłódką w kształcie serca , a do tego kolczyki w kształcie kluczyków pasujących do kłódki , nie ma co wydaliśmy jak nic z 2000 galeonów . Potem teleportowaliśmy się do mojego domu , czekając na koniec wakacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz