Hej przed wami Rozdział 1 , mam nadzieję że się wam spodoba, z góry przepraszam za wszystkie błędy i życzę miłego czytania.
Rozdział 1: „ Ulica Pokątna”
***
(Dom Hermiony
Granger )
Jest 23
lipca, na zewnątrz ukrop, a ja Hermiona Granger , szykuję się do Hogwartu. Mimo
,że został jeszcze ponad miesiąc wakacji . Za tydzień mam wyjechać do Nory i
pozostać tam do końca wakacji . Cieszyłam się ponieważ, wreszcie zobaczę Rona,
podczas II Bitwy o Hogwart wyznaliśmy sobie miłość . Okazało się ,że dusza
Lorda Voldemorta była tak przepełniona złem ,że ci ludzie których zabił i ci
których zlecił zabójstwo mogli wrócić do naszego świata.
Nie każdy
umarły się na to zdecydował , pierwszym odważnym był Fred Weasley , stwierdził
,że za bardzo tęsknił za rodziną, przyjaciółmi a szczególnie za swoim
bliźniakiem Georgem. Następnymi osobami byli Harrego , Syriusz , Tonks i Lupin
, Szalonooki Muddy , Zgredek, ku zdziwieniu większości Snape i ku uciesze
wszystkich Dumbledore . Następnie zaczęli wracać nasi koledzy i koleżanki ,
którzy polegli w bitwie. Wszystko było
dobrze, nawet Malfoy’owie podczas bitwy
przeszli na naszą stronę .
-Dzięki ci
Boże , bo jeszcze by się Draco coś stało –zaraz , Co Ja Pomyślałam ?!!!
Hermiono
Granger ty głupia dziewczyno jak mogłaś tak pomyśleć- obrażałam siebie- po
pierwsze on jest z innej ligi, po drugie on nienawidzi ciebie , a ty
nienawidzisz jego, po trzecie to zadufany w sobie, tleniony blondas , zakichany
arystokrata i były śmierciożerca , po czwarte ty kochasz ze wzajemnością
Ronalda Weasley’a .
-Postanowiłam
,że jutro wybiorę się na Pokątną – krzyknęłam do mamy.
-dobrze
–odpowiedziała mama , wchodząc do mojego
pokoju.
-Hermiona
damy ci z ojcem więcej pieniędzy byś mogła kupić sobie urodzinowy prezent
–rzekła do mnie .
- dziękuję –
odpowiedziałam, przytulając ją mocno.
**
*
(w tym samym czasie na dworze Malfoy’ów)
-Draco , zejdź do mnie na dół , Natychmiast
!!!-krzyczała moja matka Narcyza , a ja w tym czasie wygrzebywałem się z
pościeli , była 9 rano co ta kobieta chciała ode mnie o tak wczesnej porze .
Ale jak już wołała to zszedłem na dół a matka orzekła mi ,że jutro idę zrobić
sobie zakupy na pokątnej , jako że miałem już od dawna już swoje konto w banku
Gringotta mogłem bez problemu wypłacać i
wpłacać pieniądze. Więc miałem ich pod dostatkiem. Odpowiedziałem matce, że z
chęcią wyruszę na pokątną a w duchu pomyślałem sobie żebym nie spotkał tam tej
szla… mugolaczki Granger , Bliznowatego i tego biedaka Wieprzley’a . Tak
wyruszę na Pokątną , muszę uzupełnić zapasy Ognistej i może spotkam się z
Zabinim .
**
*
(następnego dnia na Pokątnej )
Kupowanie szło mi bardzo szybko , spotkałam Ginny ,
ucieszyłyśmy się obie , i poszłyśmy
dalej na zakupy . Zostało mi jeszcze w sumie sporo pieniędzy Ginny też
więc poszłyśmy wybierać nowe szaty i stroje balowe , ponieważ Dumbledore
zapowiedział wielki bal z okazji zwycięstwa . Mierzyłyśmy sukienki i dobrze się
bawiłyśmy aż nagle wszedł Malfoy , chyba mnie nie zauważył bo nic nie
powiedział , Ginny była w tym czasie w przebieralni a ja stałam przeglądając
różne sukienki aż w końcu wybrałam dwie teraz trzeb czekać na Ginny i dopiero
iść cokolwiek przymierzać, miałam nadzieję że Malfoy nie zwróci na mnie uwagi.
** *
Wszedłem do Madame Malkin z chęcią kupienia nowych
szat , i stroju wieczorowego , gdy nagle ujrzałem ją , była piękna miała długie
, gęste, brązowe, kręcone włosy ,
idealną figurę, była ubrana w modną kolorową sukienkę , najwyraźniej na kogoś
czekała , może ma chłopaka ,ale nie z przebieralni wyszła ruda istotka , już
zacząłem podejrzewać , kim jest ta kobieta która zamąciła w mojej głowie ,
ale jak tylko odwróciła głowę i
zobaczyłem jej ciepłe, orzechowe oczy odpłynąłem, ostudził mnie głos – Malfoy
coś się tak gapisz ?-odpowiedziałem – po to mam oczy chyba nie? – zauważyłem,
że Granger o zgrozo spodobała mi się Granger , była pomalowana ,jednak nie wyzywająco i mocno , tylko lekko i
naturalnie , tak jak lubię . Miała czarne kreski na oczach i usta maźnięte
błyszczykiem , z których teraz robiła
słodki Dziubek myśląc na ciętą ripostą, ale najwyraźniej nic nie wymyśliła
tylko rzekła – Ginny popilnuj mojej torebki ja idę do przymierzalni , a ty
Malfoy przestań się gapić – szybko odwróciłem wzrok i zacząłem rozmawiać z
Madame Malkin .
Gdy wyszła z przebieralni, wyglądała bosko w tej
wieczorowej sukience.-pomyślałem , a po chwili dodałem w myślach – Cholera co
się ze mną dzieje.?!!Nie zwróciła na mnie uwagi tylko spytała się Ginny jak wygląda , a Ruda na to ,że ładnie ale ten kolor , miała rację był za ciemny , w tej chwili zawołałem i pokazałem im beżową sukienkę , na górze błyszcząca jak by była obsypana diamentami , dół był jak u jakiejś mugolskiej baletnicy , z przodu krótszy z tyłu dłuższy. Dziewczyny jęknęły z zachwytu a potem z żalu na tak wysoką cenę. -Dobra , miałem plan , widziałem że dziewczyny jednak nie
kupiły sukienek tylko wyszły .Potrzebowałem Zabiniego by go wykonać , on leciał
na tą rudą , siostrę wieprzley’a, no i cóż dogadywał się z Granger , tak po
prostu . Wysłałem patronusa z wiadomością , prawie natychmiast teleportował się
, a w jego kieszeniach brzęczały monety, przypuszczam że same złote. Heh ta
miłość, wydaje się galeony by tylko uszczęśliwić tą drugą osobę. Czułem ,że
wpadłem po uszy . Ja Draco Malfoy przez większość życia nienawidzący szlam, teraz postanowiłem wydać
górę galeonów ,na jedną którą w przeszłości nienawidziłem najbardziej .
Opowiedziałem mu plan , stwierdził że jest genialny , tylko nie dowiedział się
kto jest moją wybranką , tak postanowiłem mu na razie nie mówić ale on zaczął
pewną rozmowę .
-Smoku , wiesz co ?. Jak wracałem z Gringotta zanim
dostałem patronusa , ujrzałem rudą i jej koleżankę, tak jej koleżanka była
śliczna miała loki ,idealną figurę itp: a jak się odwróciła to myślałem ,że
zemdleje to była Granger rozumiesz , nie ma co wyrobiła się przez te wakacje .
– powiedział
-Czy ty ode mnie czegoś oczekujesz ??? Tak i nasz plan
będzie też polegał na w kurzeniu Wieprzley’a , najpierw trzeba będzie się z
nimi zaprzyjaźnić .- I na moją twarz wpłynął ironiczny uśmieszek . U Madame
Malkin kupiliśmy takie same sukienki , na których widok dziewczyny jęknęły z zachwytu, ja beżową on jak to ujął „ Mojej
wiewióreczce będzie ładnie w srebrnym , ale nie takim zwykłym , tylko
wpadającym w szarość .”- tak i jedną o takim kolorze, no i wydaliśmy z 500
galeonów na biżuterię . Kupiliśmy im wisiorek z kłódką w kształcie serca , a do
tego kolczyki w kształcie kluczyków pasujących do kłódki , nie ma co wydaliśmy
jak nic z 2000 galeonów . Potem teleportowaliśmy się do mojego domu , czekając
na koniec wakacji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz